Jak Mario próbował nakarmić słonia…

Podróżując po Azji ciągle rozglądaliśmy się wypatrując słoni. No i wielokrotnie spotkaliśmy je na swojej drodze, widok ten nie był jednak zbyt optymistyczny. Często te piękne zwierzaki na całym swoim ciele miały ślady od przywiązywanych do nich siedzisk i baldachimów, całe ich uszy i trąby miały starty szary kolor i pokryte były różowymi plamami, niektóre z nich były zaparkowane przy drogach jak taksówki czekające na turystów i robiąc w kółko tę samą trasę. A przecież stworzenia te kojarzone są z ciągłą chęcią zabawy, moczenia się w rzece, pochłaniania dużej ilości jedzenia i przyjaznym nastawieniu… W dawnych czasach wykorzystywane były w Azji przy budowach, na roli i w transporcie, teraz zastąpione przez koparki, samochody i inne cuda techniki zarabiają jedynie będąc turystyczną atrakcją. Przynajmniej tyle…🙂 Śledziliśmy nawet słonie przez cały dzień będąc w tajlandzkim parku narodowym Kao Yai, ale jedyne co zobaczyliśmy to wydeptane ścieżki w wysokich trawach, połamane krzaki i dużo świeżej kupy.

Będąc na Bolaven Plateau w Laosie, zaliczając kolejny niesamowity wodospad postanowiliśmy wdrapać się na jego szczyt by przekroczyć rzekę, która go tworzy. Nagle Mario krzyczy do mnie: Zobacz, SŁONIE! – Pewnie… pomyślałam sobie w duchu z ironią. I nagle odwracam się, a tu po drugiej stronie rzeki, spokojnie, jak gdyby nigdy nic zajadają rośliny rosnące nad rzeką 2 ogromne słoniska. Aparaty w dłoń. Jedno zdjęcie, drugie , dziesiąte aż tu nagle znudzone trawą olbrzymy wchodzą ociężale do rzeki i idą wprost na nas. I znów jak zwykle mamy mnóstwo szczęścia. Mijają nas na wyciągnięcie ręki, ale my, nie chcąc burzyć ich rytuału i oczywiście obawiając się reakcji trzymamy łapy przy sobie. Chwila zabawy w wodzie i znajdują się na naszym brzegu. Mario nazrywał im dużą kępkę roślin podobnych do paproci, ale nasi przyjaciele nie wiadomo czemu nie skusiły się na gotowy kąsek, Mariusz zachodzi je z prawej, z lewej, macha zieleniną przed oczami, trąbą a one nic, skubią inne listki. A to wybredne istoty🙂 zmieniliśmy im menu, narwaliśmy innych trawek i w końcu udało się, słoń chwycił trąbą zwitek, pomachał chwilę i chapsnął do buzi.

Mario probuje nakarmic slonie (1)

Obejrzyj film!

Co ciekawe usłyszeliśmy też piękny reczital pochrąkiwania, warczenia i trąbienia. Niby wiedziałam jak brzmi słoń, ale słyszeć to na żywo to całkiem inna bajka… No i rzeczywiście była to bajka.

2 thoughts on “Jak Mario próbował nakarmić słonia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s