Względne poczucie czasu na Rabbit Island

Plynie czasCzy widzieliście kiedyś jak płynie czas? Nie ucieka, ale płynie. My widzieliśmy – na Rabbit Island niedaleko Kep w Kambodży. Przybyliśmy na wschodnie wybrzeże z myślą by zwiedzić okolice miasta, a pomyślnym zbiegiem okoliczności trafiliśmy na króliczą wyspę, tak małą, że można ją obejść w 2 godziny. Na środku wyrosła wielka góra, porośnięta gęstą, ciemną i dziką dżunglą, dookoła wyspy głazy i ostre skały, gdzieniegdzie przerwane jasną nitką piasku plaż. Przy jednej z takich plaż miejscowe rodziny złożyły (no raczej nie można powiedzieć zbudowały) kilkanaście bambusowych chatek z podłogą z desek i dachem z liści palmowych. W każdej z nich prowizoryczny prysznic, drewniane łoże, weranda z hamakiem i … nic więcej. Każda z rodzin prowadzi własną knajpkę ze stolikami na piasku, dookoła biega lub pływa obiad: kurczaki, ryby, kraby, krewetki i ośmiornice. Zamawiasz – a kucharz hyc! do wielkiego kosza zatopionego 10m od brzegu, kilka sztuk do wiaderka i na grilla. Do tego przepyszny pieprzowy sos z limonką, piwko i sok z kokosa ociosanego maczetą przez mamę „kelnera”. Obowiązywała jedna zasada: jak tylko poczujesz głód ruszaj zamawiać, zgodnie z wyspiarskim poczuciem upływu czasu nikomu się tu nie śpieszy, więc czekasz i czekasz. Ale zawsze było warto! Świeżo, pięknie, kolorowo i smacznie. Dookoła kilka psiaków, bawiące się kociaki, kwoka z małymi. Taka wieś na wyspie.

Zostaliśmy 5 dni robiąc NIC oprócz moczenia się w wodzie, leżenia na hamaku, obserwowania połowów miejscowych i patrzenia jak płynie czas. A czas zależny tu jest w 100% od natury, a to z bardzo prozaicznej przyczyny: braku prądu. Ten wynalazek dostępny jest tylko od 19:00 do 21:00 gdy włączą generator., który napędza 5 żarówek zawieszonych przy chatkach. Budzisz się – bo wstaje słońce, chce ci się spać- bo jest już baaardzo ciemno. A kiedy oczy przyzwyczają się już do ciemności dostajesz spektakl grany przez księżyc i cienie palm. Czuliśmy się jak w filmie Cast Away z Tomem Hanksem. Dobrze tylko, że nie musieliśmy usuwać sobie zęba łyżwą😉 Najlepsze były i tak noce, kiedy słychać było specyficzny szum palm, stuki i puki dziwnych zwierzaków, nawoływania gekonów i ichniejszych świerszczy. A przez szpary w ścianach i suficie do chatki przebijała się silna poświata księżyca.

I tak ponurkowaliśmy, obeszliśmy wyspę dookoła spotykając rybaków i z powrotem zapakowaliśmy się na łódź w kierunku stałego lądu. Poczułam się tam jak w domu i już tęsknię. Nie była to wyspa jak z obrazków folderów biur podróży, ale było w niej tyle dzikości i uroku. Z tego co wiemy, są już plany budowy Guest Houseu więc tylko patrzeć jak komercjalizacja zabije wszystko co dobre… Dobrze, że zdążyliśmy przed zmianami🙂

Praktycznie:

Kto chce jeszcze poczuć to co my niech pędzi do Kep, bierze łódkę Open Ticket w dwie strony za 15$/na 2 osoby. Wynajmuje bungalowa za 5 $ i je za 10$/2os. Obliczyliśmy, że przy drobnych negocjacjach z rodzinką z wyspy można tu zostać we dwoje na 2 tygodnie za 650 zł z transportem, spaniem, jedzeniem i własnym hamakiem. A pomyśleć ile musimy wydać na życie w naszych rodzinnych miastach…

widok z werandy bungalowa

5 thoughts on “Względne poczucie czasu na Rabbit Island

  1. Anka!!!, nie drażnij ciężko pracujących ludzi! a tak serio, teraz to już ZAZDROSZCZĘgrrr…
    ściskam was mocno.

  2. Pingback: Dwa dni w Kep i Kampot | DOBRY ROK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s