Pamiętniki z wakacji… czyli 6 osobliwości w Tajlandii… :-)

Ko Chang (9)Siedzimy w Katmandu, jutro autobus do Pokhary i ruszamy na 20 dni w Himalaje, na trek dookoła Annapurny. Z tej perspektywy opisywanie dwutygodniowej wizyty naszych przyjaciół i rodziny w Tajlandii staje się nieco nostalgiczne. Kiedy ich pożegnaliśmy poczuliśmy prawdziwą pustkę i po raz pierwszy mocno zatęskniliśmy za ludźmi, który czekają na nas w Polsce. Pobyliśmy z przyjaciółmi Pati i Matem, moją siostrą Ewą i jej chłopakiem Bartkiem – a teraz znowu na szlaku sami. I jest nam zwyczajnie smutno. Ale mamy teraz cudowne, wspólne wspomnienia. Ale po kolei…

Skuterem po wyspie

Cała grupa spotkała się na Tajskiej wyspie Ko Chang. Nie daliśmy się nudzie leżakowania na plaży i całą zgrają wynajęliśmy skutery. Tu należy pochwalić Patrycję, która po raz pierwszy prowadziła tę maszynę. Góra-dół, dół-góra i tak bez końca, z jednej strony morze, z drugiej porośnięta bujną dżunglą góra. Prawdziwy Rollercoster! A Pati jak urodzony motocyklista przemierzała ruchliwe szlaki wyspy. Postoje na plażach, w lokalnych knajpach, wejście na wodospady i znów dalej w drogę.

Myślę, że mogę śmiało powiedzieć za wszystkich, że Ko Chan nie rozczarował nas. Zamieszkaliśmy w nowiutkich bungalowach z widokiem (Sea Flower), w okolicznych barach próbowaliśmy nowych smaków, zajadaliśmy się ultrasłodkim przysmakiem Rooti, popijaliśmy limonkowe shake`i i relaksowaliśmy się. Wieczorami ruszaliśmy „na miasto” – o ile można tak nazwać kilka sklepików, barów i hoteli. Pogoda na wyspie była bardzo zmienna, przeżyliśmy burzę z potężnymi grzmotami, tropikalną ulewę, pochmurne niebo i bajkową ,słoneczną pogodę. Wydawało się przez chwilę, że czas stanął w miejscu, ale teraz dopiero czujemy, że zleciał zbyt szybko.

Chińczyki atakują!

Po krótkim pobycie w uroczym choć bardzo lokalnym Tracie przemieściliśmy się na wyspę Ko Samet. Długie, białe plaże, turkusowa, przeźroczysta woda i…. dziesiątki Chińczyków i Rosjan. Wyspa jest stosunkowo blisko Bangkoku, przez to jest nieco zatłoczona i gwarna. Nie przeszkodziło nam to jednak w znalezieniu sobie nieco cichszego miejsca na plaży i oddaniu się lenistwu na całego. I tu z ręką na sercu można stwierdzić, że robiliśmy NIC. Kompletnie nic. Najważniejszym punktem dnia był obiad i wieczorna wizyta w 7Eleven po wieczorne paliwo w postaci whisky ze Spritem. Po takim nicnierobieniu zmieniliśmy otoczenie wybierając się w powrotną drogę do Bangkoku.

Zakupowy szał…

Stolica przywitała nas bijącym zewsząd upałem. Ulgą był rejsik po rzece, czy przemieszczanie są po mieście SkyTrainem – pociągiem, w którym była lodowata klimatyzacja. Przez te kilka dni zaliczyliśmy największy weekendowy, miejski targ oraz niesamowicie tłoczną i kolorową chińską dzielnicę. Nocą udało nam się (wprawdzie już po zamknięciu) wejść na najwyższy budynek w Bangkoku, gdzie ponownie przekonaliśmy się, że nie da się tego miasta objąć wzrokiem. Plątanina ulic, dziesiątki wieżowców i mikroskopijni ludzie tworzą mozaikę jedyną w swoim rodzaju.

W Bangkoku spaliśmy w średnim Guest Housie w okolicach słynnej wśród niskobudżetowych turystów Kao San Road. Widok jednak rekompensował  wszelkie niedogodności.

Bangkok (1)

Miłym zaskoczeniem było dla nas spotkanie z Błażejem i Ines (http://apetytnaazje.blogspot.com/), którzy podróżują po Azji. Świat jest zaskakująco mały. Ale nawet na  jego drugim końcu można spotkać podobnie myślących ludzi, którzy tak jak my szukają przygód. Fajne jest też to, że ludzie tworzą klimat, a odwiedziny naszych bliskich z Polski pozwoliły nam choć przez chwilę poczuć się jak w domu.

Kob Kun Ka

P.S. Podczas 20-dniowego trekkingu dookoła Annapurny nie uświadczymy internetu. Tak więc na opisy wrażeń z Nepalu trzeba będzie trochę poczekać. Trzymajcie za nas kciuki..

2 thoughts on “Pamiętniki z wakacji… czyli 6 osobliwości w Tajlandii… :-)

  1. witam, zaczęłam śledzić Waszego bloga zanim jeszcze wyruszyliście i tak się wciągnęłam, że nie mogę się doczekać aż złapiecie neta i dodacie nowy wpis (jestem tu prawie codziennie)😉 powodzenia !
    czekająca z niecierpliwością „fanka”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s