Hoi An – miasto krawców

Hoi An miasto Wietnam (3)Hoi An – kolejne wietnamskie miasto na naszej trasie północ-południe. Przybyliśmy po południu. Wynurzyliśmy głowy z autobusu i uderzyła nas fala lepkiego gorąca. Hotel znalazł nas sam – bo już na dworcu, podeszła do nas kobitka z ofertą i darmową taksówką.

Jak doniosła mi najlepsza poszukiwaczka informacji w internecie (moja Mama) miasto swój wygląd zawdzięcza Polakowi – niejakiemu architektowi Kwiatkowskiemu, Kazikowi który w latach 90 XX w. namówił ówczesne władze do zaniechania zburzenia postkolonialnych, podniszczonych budynków, na których miejscu miały powstać bliki mieszkalne. Tym samym sam pokierował pracami konserwatorskimi. Jak się okazało z sukcesem – ponieważ miejsce to wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Hoi An miasto Wietnam

Dzięki Kazikowi, teraz wszystko kręci się tu wokół turystyki. Odrestaurowane kamienice, stary portowy kanał z kolorowymi łodziami, suszące się na chodnikach rybackie sieci nadają temu sennemu miasteczku niepowtarzalny urok. Do tego wszędzie różnorodne knajpki, kawiarnie z dziesiątkami lampionów, świateł.

Hoi An miasto Wietnam (5) Hoi An miasto Wietnam (7) Hoi An miasto Wietnam (6)

Uznaliśmy, że by przetrwać nasz pobyt w 40stopniowym upale i wysokiej wilgotności trzeba zwolnić tempo, powłóczyć się po mieście, nawadniać piwkami, świeżymi owocami. Plan był taki: jeden dzień na zwiedzanie starego miasta na rowerze, drugi na plaży, trzeci skuterem po okolicy.

Hoi An miasto Wietnam (4)

Hoi An miasto Wietnam (2)

Podczas przejażdżki skuterem wybraliśmy się zobaczyć okoliczne wioski. Słyną one z uprawy drzew i krzewów palmowych, z których wyrabiane są pokrycia dachowe. Lasy oblane płytkimi wodami rzek ciągną się kilometrami.

Swoją drogą palma sama w sobie jest dla mnie fascynująca. Nie przychodzi mi do głowy żadna roślina, która w Polsce byłaby wykorzystywana na taką skalę. Po pierwsze jest piękna i egzotyczna. Jest materiałem budowlanym – zarówno pień jak i liście wykorzystywane są do stawiania domów. Robi się z niej olej palmowy, który jest tu podstawowym składnikiem spożywczym, czysty olejek palmowy zaś łagodzi poparzenia słoneczne, nawilża skórę, pachnie nieziemsko i jest szeroko stosowany w przemyśle kosmetycznym. Nie wspomnę o kokosach, które nadają się do picia (woda i mleczko kokosowe), jedzenia (wiórki i miąższ). Medycyna mówi też, że woda z wnętrza kokosa jest sterylna i może być podana dożylnie w celu nawodnienia organizmu, bo jest zbliżona do osocza krwi. Do tego przepyszny syrop i cukier palmowy, a nawet wino. Z liści palmowych robi się ogrodzenia, wyplata kosze. Lokalni jedzą też „kapustę” palmową wyrabianą z młodych listków palm. Z włókna kokosowego wyrabia się też szczotki, pędzle, dywany i maty. Nie wspomnę już,  że wykorzystanie łupiny orzecha kokosowego ogranicza jedynie wyobraźnia: miska, biustonosz, doniczka, polerka do podłóg!, i uwaga: połówki skorupy orzecha kokosowego są używane w teatrach i przy udźwiękowieniach filmów. Uderzanie ich o siebie imituje tętent końskich kopyt. HA!

Kokos i lyzka od Wioletty

Palma to symbol egzotyki, a dla mnie najpiękniejsze… drzewo?🙂 A w tym momencie najważniejsze, że na plaży dawała cień… W słońcu było chyba 50 stopni, nad piaskiem mieszało się gorące powietrze jak na pustyni.

Otwieram oczy i co widze

Sama plaża ciągnie się linią białego piasku do kolejnej miejscowości oddalonej o 40 kilometrów. W oddali widać wyspy, na plaży czekające na zmierzch okrągłe łodzie rybackie. Jak tym pływać?!

Okragle lodzie rybakow (1)

Hoi An MIASTO KRAWCOW

Hoi An nie bez powodu nazywane jest miastem krawców i szewców. Stare miasto portowe było miejscem gdzie handlowano najlepszymi materiałami i skórami. Teraz już tradycyjnie można tu w kilka godzin uszyć wszystko: od sukni ślubnej, przez płaszcze, żakiety, buty i torby. Na stołach przewalają się katalogi największych marek. Armani – proszę bardzo, własna kompozycja – nie ma problemu.

Z tego uroczego miasteczka zapamiętamy przede wszystkim pyszne i tanie jedzenie, najlepsze owoce sprzedawane przez kochane staruszki na plaży i przemiłych, otwartych oraz gościnnych Wietnamczyków.

Postanowiliśmy, że opublikujemy wpis: dzień z życia backpackera na podstawie tego jak podróżowało nam się w Hoi An. Tak więc zapraszamy też jutro🙂 A tymczasem pakujemy plecaki i ruszamy dalej na południe do Da Lat.

Hoi An w wietnamie rybacy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s