Wulkan Ijen, Indonezja, praca u wrót piekieł

Wulkan Ijen Jawa Indonezja (6)Są na ziemi miejsca, gdzie nie rośnie nawet źdźbło trawy, nie biega jaszczurka, krajobraz jest surowy, nieprzyjemny, kosmiczny, atmosfera dusząca, a dłuższe przebywanie niebezpieczne. A mimo to 300 mężczyzn udaje się tam codziennie aby zarobić około 10 dolarów dniówki. Postanowiliśmy na własne oczy przekonać się jak jest na wulkanie Ijen we wschodniej części Jawy, w Indonezji, gdzie zaobserwować można fumarole siarkowe. Są to wyziewy wulkanu przez które wydobywa się min. dwutlenek siarki. Ale zacznijmy od początku…

Wulkan Ijen Jawa Indonezja

Po wizycie na wulkanie Bromo postanowiliśmy pójść za ciosem i zobaczyć kolejny słynny wulkan Jawy – Ijen. W Probolinggo wykupiliśmy wycieczkę za 265 tys. INR, wsiedliśmy do rozgruchotanego miniwana i ruszyliśmy w drogę. Podróż przebiegła dosyć szybko z racji tego, że większość drogi przespaliśmy. Gdy samochód zaczął się wspinać na wyższe partie terenu w okolicach wulkanu Ijen, przez przyciemniane szyby naszego busa próbowaliśmy podziwiać bujną przyrodę. Samochód zdążał do naszego hotelu, który był swoistą bazą wypadową dla turystów odwiedzających wulkan. Tuż przed dojechaniem na miejsce spoczynku kierowca zatrzymał się abyśmy mogli zrobić zdjęcia panoramy masywu Ijen. Dla mnie był to moment wytchnienia i ulgi, gdyż w międzyczasie mogłem skorzystać z kibelka. Niestety zupa zjedzona podczas jednego z postojów nie posłużyła mi zbytnio i do końca dnia miałem w brzuchu rewolucję indonezyjską.

Wulkan Ijen Jawa Indonezja (5)Gdy dotarliśmy do hotelu okazało się, że jest on położony w bardzo malowniczym miejscu, ale co najważniejsze ma basen i gorące źródła. Niesamowicie było zrelaksować się po całym dniu podróży wylegując się w jakuzzi z gorącą wodą. Nad naszymi głowami gwiaździste niebo, przyjemne rześkie, górskie powietrze i pełen relaks. Siedzieliśmy w wodzie prawie 1,5 godziny gdy pomyśleliśmy, że trzeba coś przekąsić i iść spać, gdyż pobudka wcześnie rano, a właściwie jeszcze w nocy. Tak więc o 1:00 w nocy wsiadamy do naszego busa i jedziemy pod wulkan.

Gdy dojechaliśmy na miejsce zaczynamy wspinaczkę w zupełnych ciemnościach. Dobrze, że jesteśmy wyposażeni w latarki na głowę i kurtki przeciwdeszczowe, bo niestety gdy tylko wysiedliśmy rozpadało się na dobre. Idziemy w deszczu pod górę, a trzeba powiedzieć, że miejscami droga była naprawdę stroma. Po pewnym czasie jesteśmy cali mokrzy, nie tylko z padającego deszczu, ale również całkowicie przepoceni od wysiłku wspinaczkowego. Na szczęście po jakiejś godzinie deszcz ustaje, a my dochodzimy do krawędzi krateru. Od pewnego czasu czuliśmy w powietrzu dziwny zapach. Okazało się, że są to wyziewy wulkanu. Nasz przewodnik wyciąga z plecaka maskę gazową, a nas pyta się czy też takie mamy. Jak to miło z jego strony, że wcześniej nic nam nie powiedział, że cokolwiek takiego powinniśmy posiadać. Dobrodusznie zaleca nam abyśmy zakryli nos i usta chustkami, szalikami, koszulkami, tak aby zminimalizować działanie oparów.

Wydobywanie siarki Wulkan Ijen Jawa Indonezja (1) Wydobywanie siarki Wulkan Ijen Jawa Indonezja

Tak obstalowani zaczynamy schodzić w dół krateru. Droga jest wyboista, stroma i niebezpieczna. W dodatku w oparach dymu i w całkowitych ciemnościach. Nad nami górowało tak gwieździste niebo, że to co widać nawet na wsi w Polsce wydaje się być marną podróbą. Całe szczęście nasza grupa jest spora i wszyscy asekurują się wzajemnie. Spytacie pewnie: po co schodzić po ciemku do wulkanu? Nie lepiej poczekać do rana? Otóż robimy to w ciemności, aby móc podziwiać wydobywające się niebieskie języki ognia w miejscach, w których wyziewają opary wulkaniczne. Jest to niesamowity widok. Jakby ktoś używał gigantycznego palnika acetylowo-tlenowego. Ten pokaz niezwykłych płomieni można podziwiać tylko nocą, w dzień są niewidoczne.

Fumarole na wulkanie Ijen Jawa Indonezja

Z miejsc, gdzie wydobywają się płomienie wydobywa się również duszący dym. Gdy zawiewa w naszą stronę wszyscy duszą się i kaszlą niemiłosiernie, oczy łzawią. To nie jest przyjemna część naszej wyprawy. A robotnicy, którzy przychodzą tu wydobywać siarkę, mają to na co dzień. Zaczynają pracę w nocy, aby być na miejscu jak najwcześniej. Muszą bowiem przynajmniej 2 razy obrócić z ładunkiem siarki. Przychodzą tą samą drogą, którą i my pokonaliśmy. Zejście do krateru jest dla nich łatwe, z pustymi koszami. Natomiast droga powrotna pod górę – z ładunkiem od 60 do 90kg siarki – to już nie przelewki.

Trzeba mieć mięśnie ze stali i równowagę linoskoczka. Wpierw jednak każdy z robotników musi samodzielnie wydobyć siarkę dla siebie. Pracują więc w pobliżu ognia, gdzie temperatura może dochodzić nawet do 1000 stopni Celsjusza, a wydobywający się duszący dym niszczy im płuca. W miejscu gdzie wydobywana jest świeżutka siarka temperatura może dochodzić do 245 stopni C. Nie wiem jaka jest średnia życia tych ludzi, ale nie jest chyba zbyt wysoka. Na dodatek nie mają żadnego ubezpieczenia i jeżeli któryś z nich ulegnie wypadkowi musi radzić sobie później sam. Po drodze widzieliśmy kilku z nich z bliznami od oparzeń, ich drobne ciała były wyrzeźbione mięśniami ze stali, a barki posiniaczone od noszenia koszy. Przy tym opalone rzęsy to pikuś. Mimo to, każdy z nich pozdrawiał nas ze szczerym uśmiechem, odpowiadał cierpliwie na wszystkie pytania (które przecież powtarzane są przez wszystkich turystów).

Wulkan Ijen Jawa Indonezja (3) Wulkan Ijen Jawa Indonezja (1)

Po godzinie nasz przewodnik zarządza odwrót. Niedługo będzie świtać. Wchodzimy z krateru na krawędź wulkanu, aby podziwiać wschód słońca. Kolory zmieniają się z minuty na minutę, szarość, granat, błękit, róż, czerwień, złoto. W dole możemy podziwiać lazurowe, kwaśne jezioro wulkaniczne. Gdy chmury na chwilę odchodzą możemy zaobserwować piękny jasnobłękitny kolor wody. Dynamiczny krajobraz, chmury, wschodzące słońce i kosmiczne, wulkaniczne skały wywarły na nas ogromne wrażenie. Ale to tylko siły natury, która drzemie we wnętrzu ziemi. Kręcąc z niedowierzaniem głową, na nas największe wrażenie wywarła siła człowieka, która drzemie w drobnych ciałach górników siarkowego wulkanu Ijen…

2 thoughts on “Wulkan Ijen, Indonezja, praca u wrót piekieł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s