Okolice Rantepao, Tanja Toraja

Tana Toraja Indonezja (32)

Idealnym miejscem wypadowym podczas wizyty w Tanja Toraja jest miasteczko Rantepao. Jest tam sporo droższych hoteli i tańszych home stay-i, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nam polecono Wisma Maria I i tam też postanowiliśmy zatrzymać się. Za rozsądną cenę dostaliśmy naprawdę dobrą jakość. Standardowy pokój kosztował 128000 IDR, z wliczonym pysznym śniadaniem. Pokoje schludne, czyste, nawet z telewizorem (gdzie obejrzeliśmy finały Wimbledona), a do tego piękne widoki. Polecamy!

Do Rantepao przybyliśmy z Makassar wcześnie rano, więc po zameldowaniu się w hotelu postanowiliśmy wypożyczyć skuter (60000 IDR) i ruszyć na zwiedzanie okolicy. Mieliśmy nadzieję, że podczas przejażdżki uda nam się trafić na uroczystość pogrzebową, ale akurat w tym czasie nie było żadnych „widowisk”. No bo o pogrzebach tutaj można mówić chyba jedynie w kategorii widowiska, a nawet zabawy, ale o tym w następnym wpisie.

OUR BLACK RIDERS TEAM!!!

Black Riders

Pierwsze co rzuca się w oczy po przyjeździe w te okolice to niesamowita, niespotykana nigdzie indziej architektura. Budynki, których dachy przypominają łódź wyglądają niesamowicie, aczkolwiek ich użyteczność jak dla mnie pozostawia wiele do życzenia. Kiedyś były to po prostu domy, teraz ich głównym przeznaczeniem jest przechowywanie ciała zmarłego członka rodziny. Są 2 teorie tłumaczące ich dziwaczny kształt. W jednej upatruje się podobieństwa do rogów byka, druga głosi natomiast, że ich wygląd ma przypominać łodzie, które zawsze skierowane są na wschód skąd przypłynęli przodkowie mieszkańców regionu Tana Toraja.

Sporo ciekawych miejsc jest trudno dostępnych. Kiepskie drogi, górzysty teren wymagają od kierowcy pewnego doświadczenia. Nam udało się zapuścić do małej wioski gdzie miejscowe dzieci zaprowadziły nas do katakumb. Tam trafiają ciała zmarłych, tu nie ma cmentarzy takich jak w Polsce mimo, że ten region jest jak najbardziej chrześcijański. A samo miejsce pochówku, znajdujące się w wielkiej jaskini powinno wydawać się straszne, gdyż tak zwykle bywa z katakumbami, a jednak takie nie było, przynajmniej dla mnie. Wyczuwało się tam spokój i odpoczynek, miejsce wiecznego wytchnienia. Z drugiej strony wszystko było w wielkim nieładzie. Porozrzucane kości, czaszki leżące gdzie popadnie, niektóre nawet paliły papierosy! Spróchniałe trumny o kształtach świni, byka pozostawione jakby pospiesznie po zakończeniu ceremonii. Czuć również było jak silna jest tu natura. Ludzkie szczątki omszałe soczystą zielenią mchu, korzenie dżungli rozsadzające skały, ścieżka pełna pnączy, pajęczyn, liści. Ma się wrażenie że człowiek umiera, obraca się w proch, a natura niezmiennie trwa i odradza się jak gdyby nigdy nic.

Na mnie jednak największe wrażenie wywarły krajobrazy. Po wizycie w Sapie w Wietnamie nie spodziewałem się, że zobaczymy jeszcze tak piękne tarasy ryżowe. Tyle, że w tym przypadku wszystkie były przepięknie zielone. Zatrzymaliśmy się w „warungu”, z którego roztaczała się cudowna panorama na pola i lasy. Do tego przepiękne niebo, i wszystko widziane niesamowicie ostro, bo powietrze tutaj jest czyste i bardzo przejrzyste.

Ze względu na krajobrazy i otaczającą przyrodę jazda skuterem tutaj to prawdziwa przyjemność. Jej jedynym mankamentem jest miejscami kiepski, a nawet bardzo zły stan nawierzchni dróg. Po całym dniu jeżdżenia, wieczorem czułem się nieźle zmęczony, a nasze tyłki były porządnie obite.

A następnego dnia, cóż – padało więc cały dzień spędziliśmy w pokoju… przynajmniej był widok na góry i pyszne śniadanie z domowym chlebem i konfiturami oraz sokiem z truskawek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s