Przemierzamy pustkowia w Australii… outback

Kakadu National Park_Australia

Naszą podróż z północnej części Australii na wschodnie wybrzeże rozpoczęliśmy w Darwin. Kiedy tylko oswoiliśmy się z wielkością naszego campervana i lewostronną jazdą mogliśmy cieszyć się rozpoczętą przygodą. W planie było zrobienie czterech tysięcy kilometrów do Brisbane, przemierzając OUTBACK. A cóż to takiego ten „outback”? W sumie określa się tak rozległe tereny w Australii, leżące w centralnej jej części, bardzo słabo zaludnione i mało zabudowane, pustynne i półpustynne połacie ziemi, które gdzieniegdzie porasta busz. Temperatura tutaj w dzień może wynieść 50 stopni, by w nocy spaść koło zera. I taka właśnie jest większa część tego kontynentu.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (1)

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (26)

Naszym pierwszym przystankiem był Pank Narodowy Kakadu. Głównym celem było zobaczenie przedwiekowych malowideł naskalnych stworzonych przez Aborygenów, zamieszkujących te tereny dziesiątki tysięcy lat przed pojawieniem się brytyjskich statków z więźniami. Ale o tym kiedy indziej. Przejście ścieżką wiodącą do głównej atrakcji parku już po kilku krokach pokazało nam, że australijski upał i słońce są inne od azjatyckiego, a tym bardziej europejskiego klimatu. Żar lał się z nieba, dookoła spalona słońcem czerwona ziemia, karłowata roślinność, kaktusy i wysuszone drzewa. Żeby zobaczyć aborygeńską sztukę wspięliśmy się na niewielkie, skalne wzniesienie. Jakim zdziwieniem były dla nas ogromne, podmokłe tereny i bagna, porośnięte soczystą zielenią traw ciągnące się po horyzont. Jakiż kontrast.

Foto: Park Kakadu, wyglądamy jak rasowi farmerzy w tych czapkach…hmmm:-)

Z opowieści przewodnika grupy, którą spotkaliśmy dowiedzieliśmy się, że to właśnie tu kręcono sceny do filmu Krokodyl Dundy. Tak na marginesie krokodyle mają tu świetne warunki do życia więc odradza się turystom wycieczki w te tereny…

Kakadu National Park_Australia (9)

Same malowidła robią niesamowite wrażenie. Po pierwsze są przepiękne, pokazujące niesamowitą więź człowieka z naturą, po drugie są źródłem wiedzy o Aborygenach, a po trzecie stały się dla mnie spełnionym marzeniem. Rysunki, które oglądałam kiedyś w podręcznikach są teraz na wyciągnięcie ręki.

Po bardzo udanej wycieczce znów ruszyliśmy w drogę, bo do pokonania były tego dnia jeszcze setki kilometrów. Główne trasy są tu świetnej jakości. Ruch jak na tę porę roku i ze względu na niski sezon turystyczny jest niewielki. Nie mniej na drodze trzeba uważać, szczególnie gdy na co dzień jeździ się po prawej stronie jezdni.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (15)

Od Pani z wypożyczalni samochodów dostaliśmy na drogę kilka rad, które sprawiły, że z respektem podeszliśmy do tej wyprawy.

1. Paliwo. Należy pamiętać, że stacje paliw oddalone są czasem od siebie o kilka godzin jazdy, niektóre są zamknięte i z reguły warto zawsze mieć zapas w baku. Noga na gazie, stała prędkość 90km, wielkie odległości i kilometry przeskakujące na liczniku bardzo szybko, sprawiają, że można się zapomnieć. Zapalone światełko rezerwy wpędziło nas kiedyś w niezły stres. Tym razem się udało.

2. Paliwo – ceny. Wraz z oddaleniem od głównych miast ceny wzrastają. I tak jak w mieście tankowaliśmy za 1,5$, w outbacku, ceny na stacjach dochodziły do ponad 2$/litr.

3. Paliwo – spalanie. Niby wiadomo, że nasz dom na kółkach palił średnio12 litrów na 100km. Okazuje się jednak, że są odcinki drogi, na których porywisty, wiejący z naprzeciwka wiatr spowalnia samochód, co powoduje większe spalanie paliwa. Drogi w tych miejscach usłane są znakami przypominającymi o rozsądnym tankowaniu.

4. Zwierzęta: kiedy widzimy na poboczu czekające na przejście zwierzę: kangura, kolczatkę, emu, konia, osła, krowę, owcę, należy zwolnić i bacznie obserwować. Jeśli widzimy nadlatującego prosto na nas orła, również należy zwolnić ale nie zatrzymywać się. Orzeł wie co robić, z reguły nie uderza bez przyczyny w przednią szybę samochodu.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (6) Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (4)

Tyle z podstawowych zachowań za kółkiem w tej części świata:-)

Spośród mijanych przez nas „pojazdów” największe wrażenie zrobiły na nas dwa: ROAD TRAIN i OVER SIZE VECHICLE. Takowe można spotkać chyba jedynie tu. Płaskie tereny i proste drogi, znikoma ilość skrzyżowań sprzyja używaniu w transporcie wspomnianych pociągów drogowych (road train). Są to przypominające tiry samochody i nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie to, że ciągnęły za sobą cztery lub pięć naczep. Długość takiego samochodu mogła wynieść nawet 60 metrów. Wyprzedzić takiego kolosa to jest dopiero wyczyn. Do tego czasem na nizinach hulał porywisty wiatr, a naczepy jak małe wagoniki kręciły slalom na drodze.

Innym ciekawym pojazdem były specjalnie oznaczone ciężarówki do przewozu ponad gabarytowych elementów. Głównie były to małe domy, części i maszyny do budowy oraz… czołg. Przed każdy takim konwojem jechał migający na żółto samochód osobowy, ostrzegający przed zbliżającym się kolosem.

Co może jeszcze podróżników spotkać na outbackowej drodze. Cóż, na tak rozległych terenach hodowane są owce, konie, krowy. Ale tu nikt się nie bawi w małe gospodarstwa. Tu żyją australijscy cowboy`e i chyba najsłynniejszym z nich jest właściciel największego rancza na świecie: Anna Creek😉, którego powierzchnia wynosi prawie 35 tysięcy kilometrów kwadratowych. Cóż – takie małe państwo w państwie. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, że w Australii jest 40 milionów kangurów, 150 milionów owiec i tylko 20 milionów ludzi. Hmmm…

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (30) Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (29)

Tu właśnie też przyszło nam spotkać pierwszy raz kangura. Nie było to bynajmniej miłe spotkanie, ponieważ nasz skaczący przyjaciel leżał martwy koło drogi. Jak się okazało minęliśmy potem dziesiątki takich przykrych widoków.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (31)

Mimo, że drogowcy próbują zapobiegać takim sytuacjom budując ogrodzenia z siatki wzdłuż drogi, zwinne i szybkie kangury pędząc przez outback wpadają pod koła samochodów. Przy okazji warto tu wspomnieć, że w Australii zbudowano najdłuższe ogrodzenie na świecie Dingo Fence, które ma chronić mieszkańców przed dzikimi psami dingo. Ja nawet nie mogę wyobrazić sobie, że jest ono dwa razy dłuższe niż Mur Chiński i liczy sobie 5530km. Sic! Kangury stają się niewinnymi ofiarami głównie po zmierzchu. My pewnego razu dłużej niż zwykle szukaliśmy miejsca by zostać gdzieś na noc i jechaliśmy drogami po zachodzie słońca. Nikomu nie polecamy takiego rozwiązania. 40 km/h na liczniku, oczy wpatrzone w stojące na poboczu kangury i proszące szepty pod nosem: no mały! nie ruszaj się, zostań tam gdzie jesteś. Z wielką ulgą możemy powiedzieć, że nie wpadł nam pod koła żaden z pędzących zwierzaków.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (24)

Jedną z ciekawszych przygód na trasie był nocleg w Tennant Creek. Wjechaliśmy na jedno z wielu czerwonych wzgórz w sąsiedztwie sądząc, że w okolicach tamtejszej informacji turystycznej uda się zanocować za darmo. I nie dość, że nam się to udało to jeszcze spaliśmy przy starej kopalni złota. Okazało się, że miasteczko było trzecim co do wielkości producentem złota w Australii. Do tej pory wydobyto tu ponad 210 ton kruszcu. Nadal znajdują się tu miejsca gdzie jest ono wydobywane. My spaliśmy przy nieczynnej już kopani, przy której powstało muzeum „Battery Hill Mining Centre”. Co prawda nie mogliśmy już zejść do wnętrza samej kopalni, gdyż było zbyt późno, ale zrobiliśmy sobie zwiedzanie starych obiektów znajdujących się na powierzchni, które służyły do obróbki wydobytej rudy. Naprawdę można było tutaj poczuć ducha dawnej gorączki złota. Przy okazji trzeba wspomnieć, że górnictwo jest jednym z wiodących gałęzi gospodarki w Australii.

Outback ma to do siebie, że jego krajobraz jest monotonny. Człowiek jedzie kilka godzin, pokonuje kilkaset kilometrów, a tam nic tylko płaskie pustkowia. Co chwilę jednak przy drodze stał znak z nazwą płynącej obok rzeki. Jednak zważywszy na suchą porę roku, żadnej z nich nie udało nam się zobaczyć. W wyschniętych korytach rzek zalegał jedynie muł, a czasem taplały się bawoły. Jedyne co zmieniało się w trakcie drogi to kolor nieba i położenie słońca względem samochodu. Co ciekawe przez sześć dni na niebie nie pojawiła się żadna chmurka. Nie dziwi więc, że mimo silnego słońca w dzień, w nocy powietrze szybko staje się chłodne przez co budzimy się szczękając zębami. Zdziwiło nas również, że na naszej trasie nigdzie oprócz kilku większych miast nie łapała żadna stacja radiowa ani zasięg telefoniczny.

Kakadu National Park_Australia (19)

Jednym z niewielu urozmaiceń krajobrazu były rozsiane w oddali kopce termitów, których rozmiar czasem przewyższał wzrost przeciętnego człowieka. Ale najlepsze było to, że niektóre ze stożków były poprzebierane w bardzo modne ciuszki.

Podsumowując, nasza podróż przez australijski outback trwała niespełna 6 dni, podczas których przemierzyliśmy 4 tysiące kilometrów. Na własnej skórze poczuliśmy jak surowe i przepiękne zarazem jest suche serce antypodów, gdzie hasają kangury. Wizyta w tym kraju byłaby niepełna gdybyśmy ominęli te pustkowia i nie poczuli ich specyficznego klimatu.

Trasa Capmervanem z Darwin do Brisbane_Australia (27)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s