Wschodnie wybrzeże Australii

Zatoka Mackay

Uskrzydleni sukcesem pierwszej relokacji auta i udanej wyprawy po „outbacku” postanowiliśmy powtórzyć manewr i zrobić to samo tyle, że podróżując po wschodnim wybrzeżu Australii. Naszą przygodę zaczęliśmy w Cairns, do którego dostaliśmy się samolotem z Brisbane. Sam lot był także nie lada gratką, gdyż podczas lotu mogliśmy podziwiać Wielką Rafę Koralową i piękne tereny wschodniego wybrzeża.

Wielka Rafa Koralowa z lotu ptaka Cairns z Lotu ptaka

W Cairns zarezerwowaliśmy sobie hostel nie dość, że w bardzo przystępnej cenie 25$ za osobę, to jeszcze z doskonałą lokalizacją tuż przy samej promenadzie. I jeszcze żeby tego było mało znajdował się on przy ogromnym basenie z widokiem na ocean. Jeden dzień z pobytu poświęciliśmy na leżenie bykiem, opalanie i zażywanie kąpieli tamże.

Po południu zrobiliśmy sobie długi spacer wzdłuż promenady i do portu. Podczas całego spaceru „zmuszeni” byliśmy podziwiać wspaniałe widoki.

Przez przypadek natrafiliśmy na gościnne występy artystów z Fidżi. Z racji swojej urody i talentu Ania została zwerbowana jako tancerka i pokazała się z jak najlepszej strony.

Wystepny rodem z Fidzi (3) Wystepny rodem z Fidzi (2) Wystepny rodem z Fidzi (1) Wystepny rodem z Fidzi

W samym Cairns nie zabawiliśmy długo i po dwóch dniach wzięliśmy nasze drugie auto by przejechać nim wschodnie wybrzeże. Naszym celem końcowym na tej trasie było Sydney. Cała trasa liczyła ponad 3 tys. kilometrów. W tym czasie mogliśmy podziwiać niesamowite widoki przyrody zmieniające się jak w kalejdoskopie.

Droga co chwilę się zmieniała prowadząc nas przez niesamowite lasy, ogromne pola uprawne by wywieźć nas w busz, w którym trzeba były uważać by nie rozjechać jakiegoś nierozważnego misia koala.

Moje ukochane_gdzie jestescie

Oprócz tego co chwilę zawijaliśmy do nowej zatoki nad oceanem. Niby w każdej to samo: woda, piasek, skałki, marina, łodzie, statki; a jednak za każdym razem coś nowego, innego. I w każdym miejscu od nowa zachwyty och i ach.. Nad zatoką w mieście Mackay udało nam się nawet zobaczyć wieloryby i delfiny🙂

Zatoka Mackay (2)

Z kolei nad inną niewielką zatoką, przy Emerald Beach zdarzyło nam się nocować tuż przy samej plaży. Nie wyróżniałaby ona się z pośród innych specjalnie, ale jakże byliśmy rano zaskoczeni gdy wybraliśmy się na spacer na pobliskie wzgórze. Spotkaliśmy tam bowiem całe stado kangurów, które nie dość, że nas się nie bały to na dodatek postanowiły pozować nam do zdjęć. To był naprawdę wspaniały początek dnia.

Jakby tego było mało tego samego dnia prując całe 100km/h, nagle zauważamy po naszej prawej stronie wielbłądy. No to po hamulcach, wyskakujemy z samochodu i pędzimy co sił przyjrzeć się jednogarbnym.

Podróżując po Australii co chwilę można spotkać jakieś egzotyczne zwierzęta. Nawet zatrzymując się na parkingu można w krzakach spotkać niesamowicie kolorowe ptaki.

SAM_6975

A propos parkingów i miejsc gdzie można odpocząć w czasie podróżowania samochodem: co kilkadziesiąt kilometrów takie miejsca są dostępne. Wszystko doskonale przygotowane: stoliczki, krzesełka, elektryczne grille, jakiś daszek nad głową, bieżąca woda. Do tego toalety, wszystko czyste i zadbane.

W czasie tego etapu odwiedziliśmy niezliczoną ilość miast i miasteczek, które rozsiane są wzdłuż wschodniego wybrzeża. Ale kilka z nich na dłużej zapadną nam w pamięć, ze względu na ich charakter, Chodzi tu o Maryborough, bardzo urokliwe miasteczko, z wspaniałą wiktoriańską architekturą i pięknym parkiem. Tu urodziła się znana pisarka Pamela L. Travers, autorka Mary Poppins;

Surfers Paradise z wieżowcami tuż nad samą plażą, która ciągnęła się kilometrami

Surfers Paradise (1) Surfers Paradise (2) Surfers Paradise

oraz Byron Bay ze wspaniałą latarnią.

Na koniec kilka słów odnośnie samochodu. Tym razem była to Toyota Hiace, mniejsze i skromniej wyposażone auto w porównaniu z campervanem, którym mieliśmy okazję jechać przez outback, ale za to łatwiejsze do manewrowania i spalające mniej benzyny. Szczególnie się sprawdziło, gdy grzaliśmy nim przez pół Sydney by na czas zdać je do wypożyczalni. I wszystko szczęśliwie się udało, mimo, że na miejsce dotarliśmy godzinę po wyznaczonym czasie🙂

Most osmiopasmowy

A tym czasem w naszym Campervanie (3)

One thought on “Wschodnie wybrzeże Australii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s