Great Ocean Road – droga z historią w tle

Po relaksującym pobycie w Melbourne, wynajętym samochodem z „łóżkiem na pace” wyjechaliśmy w pięciodniowy objazd słynnej Great Ocean Road – co w wolnym tłumaczeniu można określić jako Wielką Drogę Oceaniczną. Była ona budowana przez 16 lat (od 1919 do 1932) przez wracających z wojny żołnierzy, w hołdzie ich zmarłym na polu bitwy kolegom. Oprócz strony ideologicznej, rząd Wielkiej Brytanii chciał zapewnić mężczyznom zajęcie i możliwość zarobku po zakończeniu wojny. Tak więc 3000 weteranów stworzyło niesamowity pomnik ofiar wojny, a przy tym powiększyło i tak długa listę największych turystycznych atrakcji Australii. Z przeciętnym tempem 3 kilometrów na miesiąc powstała 243 kilometrowa trasa wzdłuż oceanu, która przyklejona do klifów i skał, tworzy jedną z najbardziej spektakularnych dróg na świecie. I my tą drogą mieliśmy przyjemność się przejechać.

Przygoda zaczyna się około 100 km na zachód od Melbourne, a punktem wypadowym do niej jest miasto Geelong. Mimo, że odcinek nie jest długi postanowiliśmy dać sobie 5 dni zanim powrócimy do miasta. Musimy przyznać szczerze, że były to najbardziej niesamowite dni jakie spędziliśmy w Australii, a Great Ocean Road zapadła nam w pamięć chyba na całe życie. Bez dwóch zdań jest to obowiązkowy punkt na mapie podróżujących tutaj osób.

Great Ocean Road Dobry Rok (27)

Na całej drodze jest mnóstwo punktów widokowych, każdy inny i z każdym łączy się historia. To, że dookoła króluje przyroda, wiatr i ocean sprawia, że po trasie mieliśmy bardzo zmienną, dynamiczną pogodę, która tylko dodawała emocji. Ale wszystko po kolei, czas na zdjęcia.

Początek był łagodny, pogoda w kratkę, czasem słońce, czasem deszcz, ale ciepło. Zajechaliśmy do pierwszej zatoki, piękne, długie fale, na twarzy czuć bryzę od morza, a na wodzie dziesiątki surferów czaka na swoją „idealną” falę. Wydmy porośnięte bujnymi krzakami, mnóstwo ptaków, piękne plaże ze złotym piaskiem, a na klifach wille z widokiem.

Kolejny przystanek na trasie wymuszony był przez głód. Czas na późny obiad. I tak w scenerii zachodzącego słońca, w pięknej zatoce gotowaliśmy kluchy z sosem pomidorowym na pace naszego jeżdżącego domu. Potem krótka sjesta i spacer po plaży.

Czasem przepiękne atrakcje były po drugiej stronie drogi, gdzie rozciąga się bujny las deszczowy z wodospadami.

No i w końcu dotarliśmy w połowie trasy do największej atrakcji turystycznej: Dwunastu Apostołów. Tak jak wcześniej nie czuliśmy natłoku turystów i swobodnie pędziliśmy od widoku do widoku, tak tu setki turystów, tak jak my chcieli sobie zrobić fotkę w tym rozpoznawalnym punkcie. Z 12 Apostołów wiatr i woda zabrało pięciu i ostało się tylko 7 pięknych, wapiennych skał, odczepionych od stałego lądu.

Myśleliśmy, że ta główna atrakcja sprawi, że kolejne dni nie będą już tak niesamowite. I tu okazuje się, że byliśmy w błędzie. Tam gdzie wielkie autobusy turystów czasem się nawet nie zatrzymują natura pokazuje takie cuda, że z kolejnym zakrętem, punktem widokowym i klifem z wrażenia zbieraliśmy szczęki z asfaltu. A do tego pogoda dopisała w 100%…

Z jedną ze skał: London Arch (tłum. londyński łuk) wiąże się niesamowita historia. Kiedyś – zgodnie z nazwą łuki były dwa i łączyły skałę z lądem. Jednak w 1990 roku łuk bliższy brzegowi runął do oceanu. Nic w tym dziwnego – erozja. Całe wydarzenie nabrało rozgłosu ponieważ na drugim łuku, odcięta od świata została para turystów, uratowana później helikopterem. No cóż, zdarza się, ale najwięcej plotek wywołało natychmiastowe zniknięcie ocalonych tuż po zakończeniu akcji ratunkowej. Mówi się, że owa para chcąc uniknąć rozgłosu uciekła od dziennikarzy bo wydał by się ich romans… Cóż… Na zdjęciu poniżej widać przepiękny most z jednym już łukiem.

London Arch

Kolejną mrożącą krew w żyłach historią powtarzaną już przez pokolenia jest zatonięcie statku Loch Ard. Po dziesiątkach dni na morzu, statek wypełniony imigrantami z Anglii w końcu zbliżył się do brzegów Australii, ich nowego domu. Ostatnia noc spędzona na pokładzie okazała się niestety tragiczna. W wieczór poprzedzający poranne wejście do portu nastała mgła, a burza i silne fale zepchnęły statek na skały roztrzaskując jego kadłub na strzępy. Z 54 osób które były na statku uratowały się tylko 2: osiemnastoletnia Eva, której cała rodzina zginęła w katastrofie i jeden z członków załogi – młodziutki Tom. To jego morze pierwszego wyrzuciło na brzeg ukryty wśród wąskiego przejścia ze skał. Po kilku godzinach zauważył on w wodzie ledwo żywą Evę i wyciągnąwszy ją na plażę ogrzewał ją brandy, którą morze wyrzuciło na brzeg. Po zakończeniu dramatycznych chwil, głównie pod presją otoczenia, Tom oświadczył się Evie, jednak ta odmówiła i postanowiła wrócić do Irlandii. Na zdjęciu widzicie zatokę z plażą na której znaleziono wyczerpanych rozbitków.

Great Ocean Road Dobry Rok (5)

Nie mniej emocjonujące były nasze spotkania ze zwierzętami na trasie Great Ocean Road. Wyczytaliśmy na mapie, że w okolicy „stacjonuje” grupa koali, która zadomowiła się na konarach eukaliptusów, kilka kilometrów od głównej trasy. Nie wierząc w powodzenie naszych poszukiwań ruszyliśmy jednak by to sprawdzić, i nie dość że spotkaliśmy koalę, który był na wyciągnięcie ręki i nie spał trawiąc liście …

Great Ocean Road Dobry Rok (36)

to jeszcze mnie obsiadły skrzeczące papugi, gdy próbowałam wejść do samochodu… uwierzcie mi – słodkie to one może i są ale z obciętymi pazurkami😉

Great Ocean Road Dobry Rok (8)

Co wieczór, przed zmierzchem szukaliśmy noclegu, czasem w Parkach Narodowych, w darmowych, wyznaczonych campingach, czasem w płatnych Campervan Parkach. Ale zawsze pichciliśmy sobie na naszej gazowej kuchence, co pozwoliło zaoszczędzić wiele w naszym budżecie. Do tego, przed snem partyjka w Makao. I po kilku wieczorach wprawy udało mi się parę razy ograć Mariusza! HA!

Wszytkim bez względu na pogodę budżet i czas jaki mają na Australię polecamy tę drogę. Nie będziecie żałować i pamiętajcie, że ta trasa zmienia się z każdym rokiem, po każdym zmiennym froncie, sztormie i z każdym uderzeniem fali. Może kiedyś nawet powstaną kolejni Apostołowie… Kto wie?!🙂

5 thoughts on “Great Ocean Road – droga z historią w tle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s