Milforsound, czyli nowozelandzkie fiordy

Millforsound (5)

Wyobraźcie sobie 1,2 miliona hektarów, które zostały wyznaczone na Południowej Wyspie Nowej Zelandii jako największy w kraju Park Narodowy (Fiordland). Daliśmy sobie 2 dni na zobaczenie jego największych atrakcji, a jest w czym wybierać: 14 fiordów i 5 ogromnych jezior polodowcowych. Do tego 500 km tras trekingowych. Jeśli jeszcze nie jesteście znudzeni widokami a`la Władca Pierścieni to zapraszam. Zaczęliśmy od ogromnego jeziora Te Anau, który otoczony jest przepięknym i gęstym lasem.Millforsound

Należy pamiętać, że cały Fiordland położony jest na zachodnim wybrzeżu, co powoduje, że pogoda zmienia się tu kilka razy dziennie, a od oceanu wieją bardzo silne wiatry.

Millforsound (1)

Ten, kto pierwszy przejechał trasę do Milforsound musiał być uparty i odważny. Teraz (jak wszędzie w NZ) jest tu przeprowadzona piękna droga a w międzyczasie można zobaczyć tu miłe dla oka lustrzane jeziora; Miror Lakes. Niestety kiedy my przybyliśmy na miejsce buszowały po nich kaczki i woda była zmącona… efekt żaden.

Nocleg zafundowaliśmy sobie pośród gór, w rozległym wąwozie, gdy dojechaliśmy na miejsce był piękny zachód słońca, obok płynął krystalicznie czysty, głęboki potok, nad ranem otoczyły nas gęste mgły. Nocą było bardzo zimno, ale będąca w zestawie kołdra i czapka na głowie dały radę. Utrapieniem tutaj są też dziwne małe muchy, których jest tu masa i które tylko czekają żeby wskoczyć do wana. Na dodatek ich ugryzienia prosto w żyły są bardzo bolesne, swędzą mocniej od komarowych, a goją się nawet miesiąc…

Ogromne wrażenie wywarł na nas niesamowity tunel w górze, który pozwala się dostać do fiordu. Jadąc przez niego nawet nie widać na końcu światełka, nad dachem są jedynie lampy, a dookoła żywa skała, po której cieknie strumieniami woda.

Millforsound (13)

Tunel (1200m długości) budowano już w 1935 roku, ale zeszło się im aż 19 lat… No cóż – żywa góra okazała się nie tak łatwa do sforsowania. Ruch jest jedynie w jedną stronę więc chwilę czekaliśmy na zielona światło. W tym czasie zrobiliśmy kilka fotek.

Millforsound (15)

Po przekroczeniu „wnętrza góry” przebiliśmy się na drugą stronę, gdzie klimat był zgoła inny: wszędzie zimno, pochmurno, mżawka, mgły. Dookoła znaki ostrzegające przed lawinami ze skał i błota, które schodzą tu często, szczególnie po zimie.

Millforsound (20)

Po dojechaniu na miejsce nadal pochmurno, ale po śniadaniu (jajecznica na szyneczce) wypogodziło się i mogliśmy podziwiać piękne fiordy, o trójkątnych kształtach, które jak piramidy wyrastają z wody.

Millforsound (21) Millforsound (22)

W drodze powrotnej zaliczyliśmy też dwa piękne wodospady… piękne aż do znudzenia! Tu jest tyle do obejrzenia, że czasem zwyczajnie ma się dość. Ale wtedy mówimy sobie, że pewnie jeden jedyny raz jesteśmy w kraju Hobbitów i kiwi, więc targamy się na kolejne punkty widokowe i nigdy nie żałujemy. Tu znowu mogliśmy podziwiać obrośnięty mchem las deszczowy.

Mario nawet znalazł „swoje” jezioro;-)

Millforsound (32) Millforsound (4)

Przez ilość atrakcji 121 kilometrowa trasa zleciała jak z bicza strzelił. Kolejny dzień też nie pozostawił nas bez nowych doznań i widoków. Ale o tym już za kilka dni:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s