Lima… miasto wybudowane na pustyni. Peru.

Peru_Lima (10)

Do Limy przylecieliśmy po północy z Buenos Aires, liniami Aerolineas Argentinas. Prawie sześciogodzinny lot przeniósł nas na zachodnią część kontynentu. Razem z hotelem zamówiliśmy sobie transfer z lotniska (45 zł/taxi). Po przyjeździe usnęliśmy w okamgnieniu by zregenerować siły na zwiedzanie. Hostel może nie należy do ekskluzywnych, ale ponad stuletni budynek zrobił na nas wrażenie. Piękna sala balowa, w której teraz jest restauracja, stół bilardowy i nasze śniadania ma widok na tutejsze muzeum. Położony w samym centrum miasta pozwala na zwiedzanie zabytków piechotą.

Ale najpierw obiad…

Pierwszego dnia wybraliśmy się zobaczyć starą postkolonialną architekturę. Intensywne kolory, pięknie zdobione elewacje i balkony od razu przypadły nam do gustu. Widowiskowe, zadbane place, skwery, deptaki oraz mnóstwo knajp z pycha żarciem sprawiają, że można spacerować godzinami.

Popołudniem udało nam się dotrzeć do „kolorowych slumsów”, które przyklejone do szarej góry tworzą mozaikę wielobarwnej Limy. Na ulicach mieszają się przepiękni Indianie i potomkowie imigrantów z całego świata.

Peru_Lima (12)

Miasto jest piątą co do wielkości metropolią w Ameryce Południowej….

Gdy wychodziliśmy powietrze było chłodnawe i rześkie, niebo zasnute mgłą lecz w południe uderzyło nas słońce i skwar. No cóż, nie dziwne skoro miasto wybudowane zostało na pustyni. Kolejnego dnia wybraliśmy się na Pacyfik, słońce nawet nie próbowało przebić się przez niskie chmury, dookoła unosiła się mgła zakrywając klify. Mimo to Mira Flores – najbardziej znana i modna dzielnica Limy może się podobać.

Miraflores

Kilometry subtropikalnego parku, piękne ścieżki, dziesiątki knajpek z widokiem i estakady wzdłuż oceanu tworzą idealne miejsce zarówno dla mieszkańców jak i turystów. Niestety w kolejnych dniach pogoda w Limie pokazała nam swój zwyczajny, codzienny odcień: szarości. Na niebie ciągle powłoczka z chmur i mgły, co ciekawe słońce ciągle opala, a nasze cienie na chodnikach były wyraźne.

Będąc w najładniejszej dzielnicy Miraflores wybraliśmy się również zobaczyć ruiny Inkaskiej świątyni/piramidy, która przez wieki była ukryta pod wielką górą piachu i gruzu. W 1991 roku powoli zaczęto odkopywać zabytek z 300 r. n.e. Okazało się, że całość budowli wykonana jest ręcznie z małych cegiełek, ułożonych tak by niwelować trzęsienia ziemi. W mini-pomieszczeniach znajdują się dobrze zachowane grobowce z mumiami i przedmiotami codziennego użytku. Wizyta możliwa jest jedynie z przewodnikiem. Uznaliśmy to za doby wstęp przed Machu Picchu🙂

Wieczorem za 4 PLN udaliśmy się na miejski pokaz fontann.

Ukulturalniając się odwiedziliśmy też wystawę obrazów Sabogala (niesamowite!!!) w przepięknym gmachu muzeum Mali w Limie.

Następnego dnia wzięliśmy taksówkę (25 soli/25PLN) na lotnisko i po drodze zobaczyliśmy rozległe „przedmieścia” Limy. I tu uderzyło nas dziwne uczucie: cholera, my tak naprawdę nie byliśmy w Limie, Lima generalnie nie jest czyściutkim, uśmiechniętym, zorganizowanym i dość zamożnym miastem. Lima to nie zabytkowe centrum z odrestaurowanymi zabytkami, szerokimi ulicami, to nie Miraflores – z modnymi knajpami, palmami wzdłuż nabrzeża. Lima to 10 milionów ludzi mieszkających w małych, nieotynkowanych domkach, z szutrowymi uliczkami. Mieszanka biednych i zamożniejszych, których można wcale nie zobaczyć odwiedzając „turystyczną Limę”.

4 thoughts on “Lima… miasto wybudowane na pustyni. Peru.

  1. I do not understand anything, but just look at the pictures I can say it is a GREAT post. I’m from Peru and see you’ve visited every corner of Lima fills me with nostalgia. Good choice ( :

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s