Arequipa_białe miasto u stóp wulkanów

Arequipa Peru (1)

Arequipa to kolejny „miejski przystanek” na naszej trasie gringo przez Peru. Położona jest zaledwie na wysokości 2325 m.n.p.m. czyli niewiele niżej niż nasze polskie Rysy. Spędziliśmy tu 3 dni szykując się na wypad do najgłębszego na świecie kanionu Colca. Przy okazji zaliczyliśmy bardzo udany Free Walking Tour po mieście, zakupy na lokalnym targu i wizytę w fabryce wełny. Ale po kolei.

W Arequipie znaleźliśmy się tak, jakbyśmy przenieśli się w przestrzeni. Wsiedliśmy do nocnego autobusu w Cuzco, zapadliśmy w sen, a rano obudziliśmy się już w „białym mieście”.

Wybudowano go z materiału wulkanicznego, który dostarczyły tu 2 sąsiednie, czynne wulkany. Budynki z tego materiału przybierają inne kolory w zależności od światła.

Zameldowaliśmy się w hostelu, zostawiliśmy plecaki i ruszyliśmy na Plaza de Armas. To co nas od początku uderzyło to intensywnie świecące słońce. Ani jednej chmurki na niebie. Co więcej taka sytuacja miała miejsce przez cały nasz pobyt w tym mieście.

Hostel Arequipa (2)

Po udanym Free Walking Tour w Cuzco postanowiliśmy powtórzyć to samo w Arequipie. Następnego dnia stawiliśmy się tuż przed 15:00, aby ruszyć na zwiedzanie. Do wyboru są dwie godziny: 12:00 i 15:00. My zdecydowaliśmy się na tę drugą, gdyż w samo południe słońce zbyt mocno daje się we znaki.

Nasz przewodnik oprowadził nas po najciekawszych miejscach Arequipy, opowiedział wiele ciekawych historii na temat miasta i jego mieszkańców. Zostaliśmy również zaprowadzeni do mini fabryki wyrobów z wełny rodzimych zwierząt (lamy, alpaki, wikunii).

Posmakowaliśmy miejscowych specjałów, spróbowaliśmy lokalnego alkoholu pisco sur. Dowiedzieliśmy się również gdzie jeszcze warto pójść i co zobaczyć.

Lokalny trunek Pisco Sour

Tak trafiliśmy następnego dnia na lokalny Camilio market. Nie wiem co się dzieje, ale chyba w każdym mieście ciągnie nas do takich miejsc. Byliśmy jedynymi białymi ludźmi (gringo) w całym tym ambarasie. Postanowiliśmy sobie, że zakupimy po jednej sztuce owoców, których wygląd był na nas obcy.

Owoce w Peru

Było o tyle trudno, że nie znamy hiszpańskiego ani nazw owych smakołyków. Udało się upolować kilka okazów, które możecie podziwiać na zdjęciach. Każdy miał inny smak i konsystencję. Świeże figi – pychota. A Mango! Jak sok nie cieknie aż po łokcie to znaczy, że to nie mango… Na targu znaleźliśmy też dziesiątki rodzajów serów, oliwek, kukurydz, fasoli i ziemniaków. A trzeba Wam wiedzieć, że w Peru jest 2000 odmian naszych pospolitych kartofli.

Na targu jest też dział: wiedźmy. Hmm… sprzedają tam zioła, liście koki, napary, eliksiry, specyfiki, ususzone owady i płody lamy. Dla każdego coś miłego.

Na koniec Arequipa pożegnała nas ulicznym występem dzieciaków z lokalnej szkoły. Uwierzcie mi, że Lambada w ich wydaniu była najlepszą jaką słyszałam

Arequipa Peru

A teraz znowu w autobus (już nas tyłki bolą!;-)) i do Kanionu Colca. 3 dniowy treking z noclegiem u lokalnej babuszki i w oazie… Było ciekawie… O tym za kilka dni.

Wulkan Misti nad Arequipa

Przykładowe ceny w Arequipie, Peru:

Nocleg w 2 osobowym pokoju z łazienką i tv, blisko starego miasta: 12$ za 2 os.

Obiad w knajpie turystycznej na rynku: 25 zł za 1 os.

Obiad w lokalnej knajpie: 25 zł za 2 os.

Przejazd autobusem lokalnym: 1,2 zł za os.

Przejazd taxi z dworca do hostelu (ok 8 km): 7 zł 2 os z bagażami.

Pocztówka ze znaczkiem: 8 zł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s