Kanion Colca – najgłębszy kanion na świecie, Peru

Kanion Colca (27)

Arequipa jest idealnym miejscem wypadowym do Kanionu Colca, Peru. Praktycznie każda agencja ma w swojej ofercie zorganizowaną tam wyprawę. Do wyboru są 1,2,3,4 dniowe trekkingi lub wycieczki. Podobno można też sobie samemu zorganizować taką wyprawę, ale nie czuliśmy się na siłach (w szczególności językowych) aby tego próbować. Wybraliśmy trekking 3 dniowy gdyż według nas jest to chyba optymalna opcja. Przeszliśmy się po kilku agencjach i wybraliśmy najtańszą wycieczkę za 130 S./os. W cenę wliczone są koszty przejazdu, zakwaterowanie, wyżywienie. Do tego trzeba wydać 70 S./os za wstęp do parku. (1 S=1 PLN).

Kanion Colca (1)

Dzień przed wyjazdem spakowaliśmy się w mały plecak, natomiast duże zostawiliśmy w hostelu. Następnego ranka pobudka o godz 3:00, ogarnięcie się i wyjazd o 3:30. Pod nasz hostel zajeżdża bus i zabiera nas w trasę. Do przejechania ponad 100km, co wiąże się z kilkoma godzinami w samochodzie. Ale nie próżnujemy i odsypiamy wczesną pobudkę. Samochód w księżycowym krajobrazie wspiął się na wysokość 4 500 tys. m.n.p.m. co sprawiło, że jedna z pasażerek zemdlała. Ale nasza przewodniczka szybko postawiła ją na nogi.

Pierwszym przystankiem jest miasteczko Chivay. Tutaj zatrzymujemy się na śniadanie. Kilka bułek z masłem i dżemem, herbata z koki, szybkie siku i ruszamy dalej. Teraz główny cel to zobaczyć kondora, gdyż zmierzamy ku „Cruz del Condor”. Jest to miejsce nad samym kanionem gdzie można zobaczyć szybujące kondory. Nasza pani przewodnik zapowiada nam, że szanse na to mamy 50% (podobno taki miesiąc). Ale gdy tylko wysiadamy z busa i zaczynamy zmierzać ku kanionowi, Ania, która wysprzęgliła na samym początku krzyczy: „Mario patrz w górę!”. Patrzę i oczom nie wierzę – szybujący kondor, a potem drugi. Wszyscy pieją z zachwytu i strzelają fotki. Kondory otoczone są w Peru i całej Am. Południowej szczególnym kultem. Inkowie uważali je za święte ptaki. Nas one zachwycają swoją wielkością i dostojeństwem. Rozpiętość skrzydeł dorosłego osobnika dochodzi do 3m! Ich charakterystyczną cechą jest to, że osobniki łączą się w pary tylko raz w życiu. A po czym poznać zakochanego kondora? Gdy samica sunie w powietrzu, samiec synchronizuje do niej swój lot. A jeżeli chcecie zobaczyć latającego kondora, to nie zobaczycie. Bo tak naprawdę one szybują wykorzystując ciepłe i zimne prądy powietrzne prawie w ogóle nie poruszając skrzydłami.

Po wizycie na „Cruz del Condor” zostajemy zawiezieni do miejsca, skąd ma się rozpocząć nasz trekking. Tam czekał już na nas przewodnik Jaco i nasza grupa (3 Francuzów, 2 Szwajcarów i Amerykanin). Chwila przygotowania i ruszamy. Zaczynamy z wysokości około 3200m n.p.m. i mamy do pokonania jakieś 1000 metrów w dół kanionu. Co prawda ścieżka biegnie w dół, ale nie jest łatwa. Idziemy w pełnym słońcu, które na tej wysokości potrafi dać się we znaki. Do tego kurz i pył sprawiają oddychanie coraz trudniejszym. Schodzi skóra z ust. Poliki pieką. Po drodze mijamy bardzo nieprzyjazny krajobraz. Skały, piach. Jedyne co tu rośnie to kaktusy. Ale nic to dajemy radę. Trasa w dół trwa około 3 godzin.

Docieramy do małej wioseczki, kilka lepianek na krzyż. Okazuje się, że tu będziemy spać.

Ale najpierw lunch. Naszą gospodynią jest starsza babcia, która przygotowuje jedną z lepszych zup jakie jedliśmy podczas tej podróży. Prawdziwa warzywna. A co dalej, hmm. Tutaj zaczynamy błogie nic nie robienie. Leżymy na trawce i gapimy się w górę. Daleko nad nami szybują kondory. Cudowne błogie chwile. W drodze w dół mijało nas kilka innych grup trekkingowych. Ci co mieli zaplanowane 2 dni trekkingu muszą ruszać dalej. Dlatego opcja 3 dniowa jest według nas lepsza. Tyle samo chodzenia, ale więcej relaksu i obcowania z tym niezwykłym miejscem.

Zmrok zapada szybko, gdyż w dole kanionu słońce szybko chowa się za górami. Zjadamy – znowu – pyszną kolację i szykujemy się do spania. A śpimy w lepiankach, na podłodze klepisko, łóżka (a raczej sienniki) mało wygodne. Bardziej przypominały łódki. Ale noc mija szybko i chyba nawet się wyspaliśmy.

Kanion Colca (17)

Rano pobudka, śniadanie i znowu ruszamy na szlak pobudzeni herbatką z ziółek narwanych w ogródku. Tym razem trasa wiedzie w dole kanionu wzdłuż rzeki. Po drodze nasz przewodnik zatrzymuje się co jakiś czas by pokazać nam rośliny, które rosną w okolicy. Sok jednej z nich powoduje oparzenia na skórze i pod żadnym pozorem nie wolno jej ruszać. Kilka kroków i kolejna roślina, aloes, używany przy produkcji kosmetyków. Smarujemy sobie nim skóry, ale okazuje się, że śmierdzi jak nieszczęście. Ten smród będzie nam towarzyszył przez jakiś czas. Kolejny przystanek i na tapecie jest kaktus, z którego zbiera się małe robaczki wykorzystywane do produkcji barwników. W ogóle trzeba powiedzieć, że tu w dole kanionu przyroda jest znacznie przyjaźniejsza niż ta którą mogliśmy spotkać dzień wcześniej idąc w dół kanionu. Można obserwować jak żyją tu ludzie, jak wnoszą w te góry snikersy by opchnąć je turystom, jak wyrabiają cegły do budowy domów…

Co więcej są tutaj miejsca takie jak oazy. W jednej z nich mamy dziś się zatrzymać i przenocować. Po łatwym kilkugodzinnym marszu dochodzimy na miejsce. Oczom naszym ukazuje się przepiękny ogród pełen palm, drzew, krzewów i kwiatów. NIEWIARYGODNE! Kiedy w agencji mówiono nam, że na koniec noc spędzamy w oazie, potraktowaliśmy to z przymrożeniem oka. A pomiędzy tym wszystkim basen z ożywczą wodą. Zrzucamy nasze rzeczy i dalej do wody. Nie ma to jak relaks w basenie, zimne piwko i leżenie bykiem w tak przepięknej scenerii w tle. Palmy, kwiaty, motyle. Cóż więcej opisywać, możecie to zobaczyć na zdjęciach.

Piękne chwile nie trwają jednak wiecznie. Dzień dobiega końca, wieczorem jeszcze spotykamy się z naszą grupą na piwku, później kolacja i spać. Jutro z samego rana ruszamy pod górę.

Kanion Colca (20)

O godzinie 4:30 słyszymy pukanie do naszych drzwi. Vamos Amigos! To nasz przewodnik. Wstajemy, ogarniamy się i idziemy na miejsce zbiórki. Przed piątą ruszamy szlakiem pod górę by wydostać się z kanionu. Z perspektywy czasu cieszę się, że wstaliśmy tak wcześnie, gdyż przez całą drogę szliśmy w cieniu. Jeżeli byśmy szli w słońcu pewnie droga trwałaby dwa razy dłużej i musielibyśmy zabrać ze sobą drugie tyle wody. A tak wspinaliśmy się tylko 3 godziny🙂 Było znacznie trudniej niż podczas dwóch poprzednich dni schodzenia. Ale jak to mamy w zwyczaju – daliśmy radę! Po drodze mieliśmy za to piękne widoki jak wstające słońce powoli zaczyna oświetlać okoliczne szczyty i kanion.

Po wyjściu z kanionu chwilę odpoczywamy, robimy pamiątkowe zdjęcie i ruszamy do pobliskiej wioski, na śniadanie.

Zatrzymujemy się w knajpce z bardzo ciekawym wystrojem i smacznym śniadaniem. Tu żegnamy się z naszym przewodnikiem. Łączymy się z inną grupą, wsiadamy do busa i ruszamy w drogę powrotną.

Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w kilku ciekawych miejscach. Najpierw na przełęczy, gdzie droga biegnie na wysokości około 4800m i skąd są piękne widoki na otaczające szczyty oraz najwyżej położony kibelek w Peru.

Droga do Kanionu Colca (9)

Później by przyjrzeć się z bliska lamom i alpakom.

Ostatni przystanek to wizyta w gorących źródłach, gdzie mieliśmy okazję zrelaksować się w wodzie o temp prawie 40 stopni. Co prawda wizyta ta kosztowała 15 S./os, ale było warto. Po kąpieli wsiadamy do busa i ruszamy w drogę powrotną, która trwa około 3 godziny. Zostajemy wysadzeni przy Plaza de Armas, a stąd mamy rzut beretem od naszego hostelu. To były naprawdę niezwykłe trzy dni🙂

PS. Warto dodać, że rzeka w kanionie pierwszy raz była przepłynięta przez ekspedycję z Polski, która później zmierzyła kanion – i okazało się, że jest on 2 razy głębszy od kanionu Colorado, co sprawia, że jest to najgłębszy kanion na świecie. Polacy są tu bardzo mile widziani – a odkrycie naszych rodaków przyczyniło się do rozwoju tego regionu! Jak dobrze być Polakiem!🙂 Ciekawa historia tej ekspedycji (z politycznymi inklinacjami) w linku poniżej. Ach! I na dodatek w pobliżu Polacy odkryli również źródło Amazonki! WOW!

http://www.rp.pl/artykul/989033.html

http://www.nuevomundo.pl/index.php/component/content/article/8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s