Pustynia, dzień 2 i 3. Park Eduardo Avaroa w Boliwii

Laguna na pustyni w Boliwii (7)

Pierwszy dzień minął nam bardzo szybko. Krótka noc, bo wcześnie rano pobudka. Wstajemy i ruszamy dalej. Obszar pustyni solnej mamy już za nami, teraz wkraczamy w bardziej pustynno-piaszczyste tereny. Z tym że wokół nas jest więcej formacji skalnych, teren też bardziej górzysty. Zatrzymujemy się by podziwiać z daleka wulkan trochę aktywny, bo dym z niego leci. A wokół nas skały z zakrzepłej lawy.

Tutaj podróż samochodem nie jest już tak wygodna jak dzień wcześniej, gdy było płaściutko jak na stole. Teraz droga biegnie po piachu, kamieniach, żwirze, który nie jest już tak równy. Są momenty, że trzęsie jak cholera. Wiadomo już, że podróż nie mogła by się odbyć w byle jakim samochodzie. Pomimo, że teraz wokół nas kurz i pył, krajobraz przepiękny, jak na księżycu lub na marsie. Wysokość też się podniosła. Podobno ma być taki moment, że będziemy wjeżdżać nawet na około 5000m n.p.m. Ale nie zrażamy się tym, w końcu zdobyliśmy w Himalajach Thorung-La Pass. Auto podąża dalej do przodu, wspinamy się pod górę i nagle ją widzimy – laguna. Pierwsza z kilku, które spotkamy po drodze. Wygląda to przepięknie. Aż dziw bierze, że w tak niedostępnym terenie są takie miejsca. Woda, która mieni się wieloma kolorami w zależności od tego jak się ustawimy nie jest głęboka, można by rzec po kostki, ale tego nie sprawdzamy.

 

Ania się zachwyca, bo po raz pierwszy na dziko widzimy flamingi. A do tego jeszcze kilka innych mniej rozpoznawalnych gatunków. Jedziemy dalej i kolejna laguna, tym razem większa, więcej flamingów.

Flamingi na lagunie w Boliwii (4) Flamingi na lagunie w Boliwii (2) Flamingi na lagunie w Boliwii (1) Flamingi na lagunie w Boliwii

Nasz kierowca szykuje nam tutaj lunch na pobliskim parkingu, a my zachwycamy się tym miejscem i robimy fotki. Jesteśmy na obszarze „Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Abaroa”.

Jeziora, które tu występują to: Laguna Verde, Laguna Colorada, Laguna Salada, Laguna Bush i Laguna Hedionda. Jest tu też mnóstwo ciekawych formacji skalnych z najciekawszym chyba kamiennym drzewem „Arbol de Piedra”. Do tego miejsca dojeżdżamy później. Aż dziw bierze, że to „coś” opiera się prawom grawitacji. Jest nawet okazja, aby wspiąć się na pobliskie skałki.

I w końcu dojeżdżamy do najważniejszej laguny – Colorada. Wstęp na ten teren kosztuje 150 boliviano od osoby. Jest przepiękna, dużo większa od poprzednich. Mieni się przepięknym ceglanym kolorem.              Laguna na pustyni w Boliwii (11)

Laguna Colorada Boliwia (1) Laguna Colorada Boliwia Laguna na pustyni w Boliwii (13)

Tu będziemy nocować, w położonym nad laguną „hospedaje”. Zostawiamy nasze plecaki w pokoju i ruszamy nad lagunę podziwiać niesamowite ferie barw oraz brodzące w wodzie flamingi. Niestety nie możemy podejść blisko brzegu, bo teren jest pod ścisłą ochroną. Ale wspinamy się na pobliskie wzgórze wzdłuż wytyczonego szlaku, aby z góry móc zobaczyć jeszcze więcej. W oddali widać jak wiatr podrywa do góry tumany wyschniętej soli. Chciałoby się tu siedzieć i podziwiać te widoki bez końca, ale niestety nie wzięliśmy dodatkowych ubrań, a słońce zachodzi za chmury, zaczyna wiać i robi się naprawdę chłodno. Musimy wracać.

Laguna na pustyni w Boliwii (12)

Pod naszym budynkiem czeka na nas lama, aby się z nami zaprzyjaźnić. Ania postanowiła jej dać garść owsa, który znalazła po drodze, ale lama nie jest taka głupia, żeby jeść cokolwiek od obcego. Z daleka sonduje ręce Ani wydając przy tym dziwne mruczenia takie jak: uuu, aaa, yyy…

Salar de Uyuni Boliwia (3)

Zostawiamy więc lamę samą sobie i idziemy popołudniową herbatkę z koki. Relaksujemy się przy tym napoju wysokościowym, gawędząc z naszymi towarzyszami z zagranicy o podróżach, domu i inne. Aż tu nagle przychodzi nasz kierowca, przynosi nam na kolację spaghetti! i wino!! Niezłe jaja, takie smakołyki na takiej pustyni, kto by pomyślał. Po tej uczcie jeszcze chwila pogadanki i spać, bo jutro o 4:30 pobudka. Tutaj kilka słów o wydarzeniach porannych. Budzę się zgodnie z planem, ale wszędzie ciemno i nie wygląda na to, żeby śniadanie było gotowe, a miało być. Idę na poranne siku, normalka, ale w łazience już nienormalka, bo ktoś śpi w jednej z tutejszych kajut, ba, nawet chrapie. Zrobiłem co trzeba i uciekłem, bo się trochę bałem. Wieść niesie, że to był nasz kierowca, który zasnął w tym miejscu myśląc nad czymś bardzo ważnym.. Dziwną atmosferę rozpędziła gospodyni tutejszego przybytku przynosząc nam śniadanie. Zjedliśmy więc co było i ruszyliśmy w drogę. Za godzinę mieliśmy dojechać do wybuchowego miejsca. No i dojechaliśmy. Tumany pary buchały z dziur w ziemi. Gejzery, fumerole i temu podobne zjawiska wulkaniczne. Bucha, bulgocze, chlupocze i śmierdzi siarką. Super fajne miejsce!

Ale nie zabawiamy tu zbyt długo bo w planach mamy kąpiel w gorących źródłach. Przemiłe odprężenie po dwudniowych trudach jazdy niezbyt wygodnym samochodem po bezdrożach. Woda ciepła, a nawet gorąca, zapewniam. Jedynym mankamentem tej kąpieli była świadomość, że nasza wycieczka powoli dobiega końca. Trzeba się więc ubierać i ruszać.

Gorace zrodla

Po drodze mijamy jeszcze Laguna Verde, ale nasz kierowca nie bardzo chce się tutaj zatrzymać, gdyż chce nas jak najszybciej odstawić na granicę z Chile. Twierdzi, że autobus nam ucieknie. Są dwie opcje wycieczki na Salar de Uyuni. Pierwsza to dwa dni zwiedzania i trzeciego dnia powrót do Uyuni. Druga opcja to możliwość podwiezienia chętnych do granicy chilijskiej (na co my się zdecydowaliśmy) i tam z granicy transfer autobusem do San Pedro de Atacama. Dojeżdżamy do punktu kontrolnego, trochę zawiedzeni tym, że nie zobaczyliśmy z bliska Laguna Verde, ale nasz kierowca ma już inne sprawy na głowie łapiąc ludzi przedostających się z Chile do Boliwii, dla niego to extra kasa. Mimo tego ostatniego incydentu uczciwie musimy stwierdzić, że wycieczka była super. Polecamy każdemu, kto zawita w tę część świata. Po prawie 12 miesiącach w podróży myśleliśmy, że widzieliśmy już wiele, że achy i ochy nas nie dopadną, a tu boliwijskie widoki powaliły nas na kolana.

5 thoughts on “Pustynia, dzień 2 i 3. Park Eduardo Avaroa w Boliwii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s